- Jesteś gotowy?- spytał Rudy.
- Tak!- krzyknąłem by mnie usłyszał.
Otóż stałem w tej machinie Miltona, a reszta szykowała się do odpalenia tego "cuda". Bacznie obserwowałem ich ruchy. Nie powiem, trochę się bałem. A co jeśli coś pójdzie źle?- to pytanie nie dawało mi spokoju. W ostatniej chwili podbiegł do mnie Gillespie (Rudy) i wręczył mi zdjęcie.
- Trzymaj, może się przydać- powiedział.
- Dzięki!- odpowiedziałem, chowając zdjęcie.
Potem blondyn odbiegł i założył gogle.
- Trzy... dwa... jeden- to ostatnie co słyszałem potem już tylko ciemność. Gdy się ocknąłem, byłem w lekkim szoku. "Gdzie ja jestem?" tylko to mnie teraz interesowało. Zacząłem po omacku szukać jakiejś ściany. O dziwo nie było to trudne. Widocznie jestem w jakimś ciasnym pomieszczeniu. Postanowiłem poszukać klamki. Nigdzie, dosłownie nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Pierwsze co przyszło mi do głowy to wykopać drzwi jednak, najpierw należało je znaleźć. Nie miałem z tym większych problemów. Odsunąłem się lekko do tyłu i z całej siły wykopałem drzwi. Nagle ostra jasność oślepiła mnie. Dopiero po chwili mogłem otworzyć oczy. Znajdowałem się w jakiej starej szkole. Tłum ludzi gapił się na mnie nic nie rozumiejąc. Wtedy właśnie po raz pierwszy ją zobaczyłem. Szczupła, niewysoka blondynka stała przy jednym z szeregów metalowych pudełek. Oni to nazywają... szafki? tak chyba szafki. Bez dłuższego namysłu podbiegłem do niej chwytając za rękę.
- Idziemy- zakomunikowałem i pociągnąłem ją za sobą.
Z punktu widzenia Kim:
Stałam i rozmawiałam z Grace. No w sumie to ona gadała, a ja udawałam że słucham. Cały czas myślałam o nieziemsko przystojnym brunecie, który śnił mi się wczoraj. Wiem tyle, że miał na imię JackZ rozmyśleń wyrwał mnie dopiero ogromy hałas dobiegający ze schowka, Jakiś chłopak wyważył drzwi. To było dość dziwne gdyż, zazwyczaj do otwierania ich używało się klamki, ale cóż.Podbiegł do mnie, chwycił za rękę i pociągną za sobą.Jedyne co powiedział to "Idziemy". Jak się okazało zaprowadził mnie za szkołę.Dopiero teraz staną do mnie przodem. Był to brunet o czekoladowych oczach. Dokładnie taki jak za mojego snu.
-Jack?- spytałam uważnie mu się przyglądając.
-Co?- spytał ze zdziwieniem wyraźnie słyszalnym w głosie
-Masz na imię Jack-powiedziałam już bez cienia wątpliwości
-Tak, ale skąd ty...-spytał przyglądając mi się.
-Innym razem ci wyjaśnię-urwałam.-Czemu mnie tu przyprowadziłeś?
-No wiec pewnie uznasz mnie za wariata ale chociaż wysłuchaj mnie do końca-poprosił.Pokiwałam twierdząco głową.
-No więc jestem z przyszłości.Władze objęły tam nadludzie, których istnienie zapoczątkowałaś własnie ty.Są bezwzględni, agresywni i zabijają dla zabawy.Wszyscy ludzie się ich boją. Pochodzę z tajnego stowarzyszenia , które z nimi walczy. Zostałem zesłany tu by cie zabić i zniszczyć te potwory. Jednak ja wole ci pomóc.Jutro wyruszamy by zdjąć z ciebie klątwę...-tłumaczył z dość poważną miną Jack
-Wow... zwolnij. Jutro rzeczywiście wyruszamy prosto do psychologa.Jeśli chcesz możemy to nazwać misją.-powiedziałam nie mogąc powstrzymań śmiechu.
-Aha,dobra. Chcesz dowodów?- spytał i wyciągną zdjęcie i zegarek.
-I to są te twoje super dowody? Moje zdjęcie z tamtego roku i niebywale zwyczajny zegarek-spytałam nie dowierzając - jeżeli przestał ci działać (zegarek) to magiczne baterie przyszłości mi się skończyły.
-Bardzo śmieszne, to wcale nie jest zegarek tylko "sep" tzn. "super, elektryczny pomocnik"- po tych słowach nie mogłam przestać się śmiać.
- No brawo, myślałam ze już nic mnie bardziej nie rozśmieszy, a tu proszę tak żenującej nazwy w życiu nie słyszałam.
Ten nic nie odpowiedział tylko włączył tego swojego sepa. O dziwo zaczął się niebywale świecić. Skierował go w moją stronę, a ze szkiełka wydobył się niebieski promień który mnie zeskanował.
-Cel twojej misji!-odezwał się głos dochodzący z zegarka.
-Rany ty... ale jak... to znaczy... że... wow- nie umiałam wykrztusić z siebie nic sensownego.
-A nie mówiłem- powiedział szatyn z wielkim bananem na twarzy.
-To jest...- nie dokończyłam gdyż jego niebywałe urządzenie zaczęło coraz głośniej piszczeć. On błyskawicznie ściągną go z ręki i rzucił jak najdalej od nas. To co się potem stało już zupełnie odebrało mi mowę.
Śliczni, młodzi zabójcy-całkiem inna historia-Kick
czwartek, 19 czerwca 2014
niedziela, 23 lutego 2014
Rozdział 1 "Zrobię to"
Narrator:
Jack! - krzyczał Jerry bezskutecznie machając ręką przed oczami szatyna. Jack od 15 minut wpatrywał się w ścianę pokoju. W końcu latynos zdecydował się na drastyczniejsze kroki. Staną obok przyjaciela i bez namysłu zaczą krzyczeć mu do ucha. Szatyn momentalnie ockną się spadając z krzesła. Zdezorientowany spojrzał na rozbawionego Jerry'ego.
- Spóźnimy się!- wytłumaczył chłopak.
- Gdzie?- spytał, nadał nic nierozumiejący Jack.
- A mówią, że to ja jestem nieogarnięty - odparł sarkastycznie Jerry - no przecież do TAZT!
- Aaa.. no tak!- odparł szatyn błyskawicznie podnosząc się z ziemi. Chłopcy pospiesznie opuścili pokój Jack'a i skierowali się ku wyjściu. Rodzice Jack'a byli za granicą gdyż mieli tam spotkanie biznesowe. Chłopak dokładnie zamkną drzwi. Po 10 minutach byli już na miejscu.
Oczami Jack'a:
Staliśmy właśnie przed starym i dawno już zamkniętym kinem. To właśnie w jego podziemiach jest tajna baza TAZT. Pewnie się zastanawiacie co to znaczy. Już wyjaśniam. TAZT to tajna armia zabójców tytanów. Jej szefem jest Rudy, nieco dziecinny i zwariowany, niewysoki człowiek o niebieskich oczach. Tajnym wejściem skierowaliśmy się do podziemi. Tak jak to było już wcześniej ustalone do głównych drzwi pukało się trzy razy (taki tajny sygnał). Po wykonanej czynności zamiast otwierających się drzwi usłyszeliśmy tylko
- Hasło!
- Jakie hasło?! My nie mamy żadnego hasła- odparł zbulwersowany Jerry.
- A właśnie, że mamy!- odparł Rudy- przed chwilą je wymyśliłem!
- To skąd mamy je znać?- odparłem spokojnym a zarazem zdziwionym tonem.
- Yy... no dobra, wchodźcie- powiedział zrezygnowany blondyn gdy otwierał nam drzwi.
Palcem wskazał nam miejsca i bez żadnych słów skierował się na środek pomieszczenia. Raptem usłyszeliśmy gong, który sygnalizuje rozpoczęcie się spotkania. Tak, wiem, wiem dziwne ale na swoje usprawiedliwienie dodam, ze to był pomysł Rudiego.
- Witam wszystkich na zebraniu TAZT- ględził jak zwykle Rudy. Rany on chyba na serio uwielbia te swoje wstępy. Rozejrzałem się po sali. Ponad połowa członków już przysypiała. Po jakichś 15 minutach, najdłuższych w moim życiu. Raptem rozległ się znacznie podniesiony głos przywódcy.
- A teraz brawa dla Miltona Krupnicka, który wynalazł jedyną i niepowtarzalną machinę do przeszłości - na tą informację wszyscy jak na zawołanie ocknęli się i z zainteresowaniem przyglądali wielkiej kupie żelastwa przytaszczonej przez kujona.
- No więc jutro jeden z was uda się w przeszłość. To kto jest chętny?- zapytał Rudy. Wszyscy automatycznie podnieśli ręce z wyjątkiem... mnie. Wcale mnie to nie kręci.
- No więc w takim razie nie mamy wyjścia robimy głosowanie- odparł Rudy. Wszyscy uwinęli się w pół godziny. Teraz czekaliśmy w napięciu na wynik.
- No więc mamy wyniki- odparł- A zwycięzcą jest...- powiedział przywódca jak najbardziej przeciągając ten moment.
- Wyduś to z siebie w końcu!- krzyknął ktoś z tyłu. Obróciłem się i zobaczyłem Brody'ego. Stał cały poddenerwowany.
- A zwycięzcą jest Jack Brewer!- wydusił, a mnie zamurowało. Oczy wszystkich powędrowały na mnie. Zapadła cisza. Carlson lekko mnie popchnął. Przysięgam gdyby nie to, że jest tu tylu ludzi, już dawno wycierałbym nim podłogę. Bez słowa ruszyłem przed siebie. Gillespie jednym ruchem ręki pokazał mi abym poszedł na nim. Gdy dotarliśmy już do gabinetu zrobionego ze schowka na mopy, co było dość dziwne, gdyż był większy niż się można było spodziewać. Podszedł do biurka i z szuflady wyciągną niebieską teczkę. Wyją z niej zdjęcie i mi je podał.
- Oto osoba, którą musisz zniszczyć- powiedział i pokazał mi zdjęcie a mnie zupełnie zatkało. Była na nim piękna blondynka z orzechowymi oczami. Uśmiechała się. To nie mogła być ona. Śniła mi się wczoraj, była taka wesoła to właśnie o niej myślałem rano. A teraz co?! Tak po prostu mam ją zabić?
- Kim- powiedziałem dotykając zdjęcia.
- Znasz ją?- zapytał zszokowany Gillespie.
- Śniła mi się wczoraj, sory Rudy ale ja nie mogę wykonać tej misji.- mimowolnie spuściłem głowę.
-Okej w takim razie to Carlson ją wykona- powiedział chwytając za klamkę.
-Nie, to nie będzie konieczne- odparłem, jeszcze nie do końca świadomy tego w co się pakuję- zrobię to.
Przecież nie mogę pozwolić by skrzywdzili Kim. Niech myślą, że wypełnię misję. Przecież musi być jakiś sposób żeby jej pomóc...
I jest pierwszy rozdział. Mamy nadzieję że się podoba. Piszcie komentarze.
Jack! - krzyczał Jerry bezskutecznie machając ręką przed oczami szatyna. Jack od 15 minut wpatrywał się w ścianę pokoju. W końcu latynos zdecydował się na drastyczniejsze kroki. Staną obok przyjaciela i bez namysłu zaczą krzyczeć mu do ucha. Szatyn momentalnie ockną się spadając z krzesła. Zdezorientowany spojrzał na rozbawionego Jerry'ego.
- Spóźnimy się!- wytłumaczył chłopak.
- Gdzie?- spytał, nadał nic nierozumiejący Jack.
- A mówią, że to ja jestem nieogarnięty - odparł sarkastycznie Jerry - no przecież do TAZT!
- Aaa.. no tak!- odparł szatyn błyskawicznie podnosząc się z ziemi. Chłopcy pospiesznie opuścili pokój Jack'a i skierowali się ku wyjściu. Rodzice Jack'a byli za granicą gdyż mieli tam spotkanie biznesowe. Chłopak dokładnie zamkną drzwi. Po 10 minutach byli już na miejscu.
Oczami Jack'a:
Staliśmy właśnie przed starym i dawno już zamkniętym kinem. To właśnie w jego podziemiach jest tajna baza TAZT. Pewnie się zastanawiacie co to znaczy. Już wyjaśniam. TAZT to tajna armia zabójców tytanów. Jej szefem jest Rudy, nieco dziecinny i zwariowany, niewysoki człowiek o niebieskich oczach. Tajnym wejściem skierowaliśmy się do podziemi. Tak jak to było już wcześniej ustalone do głównych drzwi pukało się trzy razy (taki tajny sygnał). Po wykonanej czynności zamiast otwierających się drzwi usłyszeliśmy tylko
- Hasło!
- Jakie hasło?! My nie mamy żadnego hasła- odparł zbulwersowany Jerry.
- A właśnie, że mamy!- odparł Rudy- przed chwilą je wymyśliłem!
- To skąd mamy je znać?- odparłem spokojnym a zarazem zdziwionym tonem.
- Yy... no dobra, wchodźcie- powiedział zrezygnowany blondyn gdy otwierał nam drzwi.
Palcem wskazał nam miejsca i bez żadnych słów skierował się na środek pomieszczenia. Raptem usłyszeliśmy gong, który sygnalizuje rozpoczęcie się spotkania. Tak, wiem, wiem dziwne ale na swoje usprawiedliwienie dodam, ze to był pomysł Rudiego.
- Witam wszystkich na zebraniu TAZT- ględził jak zwykle Rudy. Rany on chyba na serio uwielbia te swoje wstępy. Rozejrzałem się po sali. Ponad połowa członków już przysypiała. Po jakichś 15 minutach, najdłuższych w moim życiu. Raptem rozległ się znacznie podniesiony głos przywódcy.
- A teraz brawa dla Miltona Krupnicka, który wynalazł jedyną i niepowtarzalną machinę do przeszłości - na tą informację wszyscy jak na zawołanie ocknęli się i z zainteresowaniem przyglądali wielkiej kupie żelastwa przytaszczonej przez kujona.
- No więc jutro jeden z was uda się w przeszłość. To kto jest chętny?- zapytał Rudy. Wszyscy automatycznie podnieśli ręce z wyjątkiem... mnie. Wcale mnie to nie kręci.
- No więc w takim razie nie mamy wyjścia robimy głosowanie- odparł Rudy. Wszyscy uwinęli się w pół godziny. Teraz czekaliśmy w napięciu na wynik.
- No więc mamy wyniki- odparł- A zwycięzcą jest...- powiedział przywódca jak najbardziej przeciągając ten moment.
- Wyduś to z siebie w końcu!- krzyknął ktoś z tyłu. Obróciłem się i zobaczyłem Brody'ego. Stał cały poddenerwowany.
- A zwycięzcą jest Jack Brewer!- wydusił, a mnie zamurowało. Oczy wszystkich powędrowały na mnie. Zapadła cisza. Carlson lekko mnie popchnął. Przysięgam gdyby nie to, że jest tu tylu ludzi, już dawno wycierałbym nim podłogę. Bez słowa ruszyłem przed siebie. Gillespie jednym ruchem ręki pokazał mi abym poszedł na nim. Gdy dotarliśmy już do gabinetu zrobionego ze schowka na mopy, co było dość dziwne, gdyż był większy niż się można było spodziewać. Podszedł do biurka i z szuflady wyciągną niebieską teczkę. Wyją z niej zdjęcie i mi je podał.
- Oto osoba, którą musisz zniszczyć- powiedział i pokazał mi zdjęcie a mnie zupełnie zatkało. Była na nim piękna blondynka z orzechowymi oczami. Uśmiechała się. To nie mogła być ona. Śniła mi się wczoraj, była taka wesoła to właśnie o niej myślałem rano. A teraz co?! Tak po prostu mam ją zabić?
- Kim- powiedziałem dotykając zdjęcia.
- Znasz ją?- zapytał zszokowany Gillespie.
- Śniła mi się wczoraj, sory Rudy ale ja nie mogę wykonać tej misji.- mimowolnie spuściłem głowę.
-Okej w takim razie to Carlson ją wykona- powiedział chwytając za klamkę.
-Nie, to nie będzie konieczne- odparłem, jeszcze nie do końca świadomy tego w co się pakuję- zrobię to.
Przecież nie mogę pozwolić by skrzywdzili Kim. Niech myślą, że wypełnię misję. Przecież musi być jakiś sposób żeby jej pomóc...
I jest pierwszy rozdział. Mamy nadzieję że się podoba. Piszcie komentarze.
piątek, 21 lutego 2014
BOHATEROWIE #1
Kim Crawford (16 lat)
Jack Brewer (17 lat) Chłopak pochodzi z przyszłości .Dostał misje w ,której niejednokrotnie będzie musiał wykazać się odwagą ,wytrwałością oraz zręcznością .Czy uda mu się wykonać misje ? Czy spotka kogoś kto zmieni całe jego życie ? Czy wszystkie jego decyzje będą słuszne ?Ile jest w stanie poświęcić dla ukochanej osoby ?
Jerry Martinez (17 lat )
Najlepszy przyjaciel Jacka.Mimo ,że nie daje tego po sobie poznać bardzo martwi się o bruneta. Po wyruszeniu Jacka na misje , poznaje tajemniczą piękność ,która wciąga go w złe towarzystwo . Na ile chłopak pozwoli ? Czy w końcu ocknie się i powie NIE?
Milton Krupnik ( 17 lat )
Tak jak Jack i Jerry pochodzi z przyszłości .Jest młodym geniuszem . Wynajduje wehikuł czasu , który ma być przełomowym odkryciem . Czy wynalazek młodego geniusza zostanie doceniony ? Czy może narobi niezłego zamieszania ? A co jeśli to cudo dostanie się w niepowołane ręce ?
Rudy Gillespie ( 34 lat)
Zwariowany przywódca TAZT . Uwielbia robić długie monotonne wstępy . Pomimo swojego dziecinnego charakteru jest wspaniałym przywódcą.Nawet z najtrudniejszej sytuacji potrafi znaleźć wyjście.Nie znalazł jeszcze swojej wybranki .Czy i tym razem Rudiemu uda się znaleźć rozwiązanie ? A może tym razem wszystko co do tej pory się sprawdzało zawiedzie ?
Brody Carlson ( 17 lat )
Chłopak również należy do TAZT. Pomimo ,że czasami dokucza Jackowi nic do niego nie ma.Gdy Jerry popadnie w złe towarzystwo chłopak będzie się starał mu pomóc. Czy brunetowi uda się wyciągnąć Jerrego? A może to właśnie Latynos wciągnie go do swojej paczki ? Czy Brody opamięta się zanim popełni największy błąd swojego życzia ?
Grace O'Doherty ( lat 16 )
Najlepsza przyjaciółka Kim.Pomimo ,że chodzi na mnóstwo randek ciągle nie może sobie znaleźć chłopaka.Przyjaciółki mówią sobie wszystko,ale czy i w tym przypadku tak się stanie ?Czy Grace odkryje sekret przyjaciółki ? Czy przyjaźń Kim i brunetki przetrwa ?
Mika Ramirez ( 17 lat )
Tajemnicza piękność ,która upatrzyła sobie nową ofiarę . Niefortunnie jest nią Jerry ,który nieświadomy jej zamiarów zakochuje się w niej bez pamięci. Dziewczyna posiada mroczną tajemnice ,która niebawem wyjdzie na jaw . Czy bez skrupułów wykorzysta Martineza ? A może nie jest jeszcze za późno by przejść na jasną stronę mocy ?
Zabójcza piękność (dosłownie). Dziewczyna ,bowiem ma ukrytą moc ,która niebawem się ujawni.Jest ona wynikiem przebywania w nie odpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze. Czy dziewczyna opanuje dar czy ta zdolność ją przerośnie? ....
Jerry Martinez (17 lat )
Najlepszy przyjaciel Jacka.Mimo ,że nie daje tego po sobie poznać bardzo martwi się o bruneta. Po wyruszeniu Jacka na misje , poznaje tajemniczą piękność ,która wciąga go w złe towarzystwo . Na ile chłopak pozwoli ? Czy w końcu ocknie się i powie NIE?
Milton Krupnik ( 17 lat )
Tak jak Jack i Jerry pochodzi z przyszłości .Jest młodym geniuszem . Wynajduje wehikuł czasu , który ma być przełomowym odkryciem . Czy wynalazek młodego geniusza zostanie doceniony ? Czy może narobi niezłego zamieszania ? A co jeśli to cudo dostanie się w niepowołane ręce ?
Rudy Gillespie ( 34 lat)
Zwariowany przywódca TAZT . Uwielbia robić długie monotonne wstępy . Pomimo swojego dziecinnego charakteru jest wspaniałym przywódcą.Nawet z najtrudniejszej sytuacji potrafi znaleźć wyjście.Nie znalazł jeszcze swojej wybranki .Czy i tym razem Rudiemu uda się znaleźć rozwiązanie ? A może tym razem wszystko co do tej pory się sprawdzało zawiedzie ?
Brody Carlson ( 17 lat )
Chłopak również należy do TAZT. Pomimo ,że czasami dokucza Jackowi nic do niego nie ma.Gdy Jerry popadnie w złe towarzystwo chłopak będzie się starał mu pomóc. Czy brunetowi uda się wyciągnąć Jerrego? A może to właśnie Latynos wciągnie go do swojej paczki ? Czy Brody opamięta się zanim popełni największy błąd swojego życzia ?
Grace O'Doherty ( lat 16 )
Najlepsza przyjaciółka Kim.Pomimo ,że chodzi na mnóstwo randek ciągle nie może sobie znaleźć chłopaka.Przyjaciółki mówią sobie wszystko,ale czy i w tym przypadku tak się stanie ?Czy Grace odkryje sekret przyjaciółki ? Czy przyjaźń Kim i brunetki przetrwa ?
Mika Ramirez ( 17 lat )
Tajemnicza piękność ,która upatrzyła sobie nową ofiarę . Niefortunnie jest nią Jerry ,który nieświadomy jej zamiarów zakochuje się w niej bez pamięci. Dziewczyna posiada mroczną tajemnice ,która niebawem wyjdzie na jaw . Czy bez skrupułów wykorzysta Martineza ? A może nie jest jeszcze za późno by przejść na jasną stronę mocy ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)